Czas czytania: 4 min

Z czym kojarzy ci się wolontariat? Praca wolontariusza to naprawdę niezbędna forma wsparcia w dzisiejszym świecie. Tymczasem zrobiłam mały research wśród znajomych i  jego wyniki mnie zmobilizowały do tego, aby napisać, czym wolontariat naprawdę jest.

Słyszymy „wolontariat” i myślimy o…

Z rozmów ze znajomymi wynikało, że najczęstsze hasła – wyjaśnienia – związane z tym, czym wolontariat były takie:

  • dobre serce
  • praca za darmo
  • pomoc potrzebującym
  • altruizm itp.

I rzeczywiście – wszystko to prawda, ale nie cała. Będąc wolontariuszem, najczęściej „pomagamy tym, którzy tej pomocy potrzebują”, ale niestety, nie zawsze.

„Praca za darmo” – zależy kto co ma na myśli 😉

 „Altruizm” – na pewno nie!

„Dobre serce” – z pewnością!

Co to jest wolontariat?

Najprostsza definicja wolontariatu w Wikipedii  jest następująca:

„Wolontariat (łac. voluntarius – dobrowolny) – dobrowolna, bezpłatna, świadoma praca na rzecz innych osób lub całego społeczeństwa, wykraczająca poza związki rodzinno-koleżeńsko-przyjacielskie”.

Definicja prosta, przejrzysta, określająca niemal wszystkie warunki, które charakteryzują ten rodzaj pracy. Ale zapomnieli o zwierzętach.

Dla mnie praca na rzecz innych zawsze była czymś ważnym.  Z tym też wiąże się mój zawód i myślę, że w pewnym sensie każdy pracuje na rzecz drugiej istoty – czy to psycholog, nauczyciel, piekarz, malarz, weterynarz, mechanik samochodowy, czy ksiądz.

Wolontariat w moim życiu – prawdziwe historie

Moje doświadczenie z wolontariatem zaczęło się chyba z podstawówce, kiedy wraz z koleżankami zorganizowałyśmy zbiórkę pieniędzy na schronisko dla zwierząt. Zebrałyśmy grosze, ale chyba jakaś karma z tego była. Później liceum i pomoc młodszym kolegom i koleżankom z gimnazjum w lekcjach w ramach programu wolontariackiego.

A na studiach się wszystko rozkręciło. Pracowałam w wielu miejscach: świetlice szkolne, placówki rehabilitacji niepełnosprawnych, domy pomocy społecznej, domy dziecka.

Szczególną myślą ogarniam jeden z domów dziecka na Litwie, w którym jako wolontariuszka spędziłam dwa tygodnie. Dłużej nie dałabym chyba rady, a o tym za chwilę. Dobrze wspominam też wolontariat i koordynację wolontariatu podczas festiwalu Progressteron w Bydgoszczy – wspaniałe doświadczenie.

Doszło do tego, że wraz z przyjaciółkami z uczelni postanowiłyśmy założyć koło naukowe zajmujące się zagadnieniem. Robiłyśmy bazy danych wolontariuszy, prowadziłyśmy badania na ten temat i szkolenia dla innych studentów, uczestniczyłyśmy w konferencjach naukowych. Było tego naprawdę dużo. Piszę o moich wspomnieniach po to, aby pokazać, jak wiele zawdzięczam wolontariatowi.

To, co musisz wiedzieć o wolontariacie, czyli życie, a nie definicja

I tu podważę niektóre stereotypowe przekonania na temat wolontariatu:

Wolontariat to praca za darmo – rzeczywiście nie dostajemy za tę pracę wynagrodzenia materialnego (pieniędzy), ale doświadczenie zawodowe, nowe znajomości, możliwość realizacji własnych pasji i talentów, uczenie się od podopiecznych (wymiana wzajemnych umiejętności).

Dzięki wolontariatowi zyskałam tak duże doświadczenie, że wymiotłam konkurencję starając się o pierwszą pracę 😉 I ważna rzecz – pracując jako wolontariusz zadbaj o to, aby udokumentowano twoją pracę – mocno przydatne!

Wolontariat to dawanie siebie innym – owszem, ale nie bez wzajemności i nie całego siebie. Tutaj potrzebny jest nam na pewno zdrowy rozsądek. Dbajmy o siebie – przede wszystkim! Jeśli chcesz pomóc innym, najpierw poukładaj siebie i bądź dla siebie dobrym.

Tutaj daję młodym wolontariuszom przykad pustego naczynia. Jeśli nie zadbasz o to, co ciebie karmi i twoje naczynie staje się opróżnione, to sorry, ale i Salomon nie pomoże.

Nie załatwiaj swoich problemów dzięki wolontariatowi – to twoja praca, a nie terapia.

Wolontariat to pomoc potrzebującym – tak powinno być, ale nie zawsze tak jest.
I bywa, że wolontariusz jest po prostu wykorzystywany (sama tego doświadczyłam). Bywa tak, że jako dobry, uczynny człowiek darzysz wsparciem osoby, które same świetnie dałyby sobie radę.

Kiedyś w jednej z instytucji pomocowych organizowaliśmy pomoc polegającą na zbiórce ubrań dla ubogich rodzin. Z założenia nie miały być to szmaty tylko pełnowartościowe ubrania. I rzeczywiście dopilnowaliśmy, aby tak było. Jakież było nasze zdziwienie, kiedy jedna z podopiecznych w sposób mocno dosadny określiła, w jakim miejscu swojego ciała ma nasze łachy.

Pomoc placówce, czy człowiekowi – i tutaj wracam pamięcią na Litwę. Wraz ze znajomą zostałyśmy wytypowane do pracy wolontariackiej właśnie w tej placówce. Wcześniej bowiem czynnie angażowałyśmy się w zbiórkę darów na rzecz tamtejszych dzieciaków. Rzeczy dla nich miały przyjechać po naszym powrocie do kraju.

Przyjęto nas z otwartymi ramionami. Dzieciaki cudowne, towarzyskie. Warunki bytowe tragiczne. Pokoje zawilgocone, zagrzybiałe toalety, brak sprzętów, ale przeżyć się dało. W pierwszych dniach poznawałyśmy funkcjonowanie placówki, rozmawiałyśmy z wychowawcami, psychologami, dyrektorką, organizaowłyśmy zajęcia, uczestniczyłyśmy w codziennych czynnościach dzieciaków.

Ale po jakimś tygodniu zauważyłyśmy, że w zasadzie oprócz naszych zajęć nic tam się nie dzieje. Psycholog niby jest, ale tak jakby go nie było. Samopas. Kiedyś jedna
z dziewczyn pocięła się. Pogadałyśmy z nią, płakała, ale się wyciszyła. Nakreśliłyśmy sytuację psychologowi, który na to : „a to jest tutejsza moda”. Zamurowało nas. Nie zrobiła nic.

Kolejna sytuacja – w jadłospisie dziennym na śniadanie jogurty dla każdego. Jogurtów nie ma. Potem rozmowa z jednym z wychowawców – „a dajcie spokój dziewczyny, im to nie warto niczego dawać niewdzięcznikom. Ja wolę wnukom do domu zanieść”. Szok! Nawet się z tym nie krył. Oczywiście zebrane przez nas wcześniej dary nie trafiły do tego domu dziecka. Było nam bardzo przykro, ale nie wiadomo, co by się z nimi stało… Dlatego zanim zaczniesz pomagać, zorientuj się, czy pomożesz danej osobie/grupie osób, czy komuś, kto na to nie zasługuje.

Poświęcenie? – nigdy! Ważne, jeśli nie najważniejsze – nie rób nic wbrew sobie. Jeśli czujesz, że coś, co robisz ci nie leży, po prostu tego nie rób. Lepiej jest być asertywnym i zakończyć relację, niż męczyć siebie i podopiecznych „dla zasady”.

Pamiętam, jak pracowałam w stowarzyszeniu zrzeszającym osoby z chorobami psychicznymi (najczęściej schizofrenia). Każdy z wolontariuszy prowadził zajęcia grupowe, ale oprócz tego pracował indywidualnie z jednym podopiecznym. Połączono mnie w parę z kobietą, z którą ni w ząb nie mogłam się dogadać, choć bardzo się starałam. Po prostu jej nie lubiłam. Dałam sobie do tego prawo. Poprosiłam, aby przypisano mnie do kogoś innego. Pani prezes nie wyraziła zgody. Zrezygnowałam.

Warto pamiętać o żelaznych zasadach, które rządzą pracą wolontariusza i nie zapominać w tym wszystkim o sobie.

Milena Wyszyńska

Psycholog, terapeuta TSR, specjalista psychologii pracy i transportu. Prowadzi własną pracownię psychologiczną we Włocławku. Zajmuje się wspieraniem ludzi w oswajaniu stresu oraz interpretacji jego objawów. Wraz ze swoimi klientami poszukuje kreatywnych rozwiązań, skupiając się na ich zasobach wewnętrznych. Wykorzystuje swoje doświadczenie do tworzenia nowych metod pracy własnej. Współautorka programu treningów relaksacyjnych. Stale się uczy, rozwija, dokształca. Kocha czytać, pić herbatę, „kąpać się” w przyrodzie. Obecnie współtworzy książkę na temat kąpieli leśnych w kulturze słowiańskiej, która, miejmy nadzieję, ukaże się już wkrótce ;-). 

komunikacja, zapiski osobiste

One thought on “%1$s”

  1. Ja odkryłam ze swoimi klientami, że nie zawsze wolontariat to potrzeba działań pro-bono, czasem wolontariat zaspokajania potrzebę kontaktu.
    Kontaktu z grupą wolontariuszy i kontaktu z podopiecznymi.
    Zdarzyło się, że klient miał bardzo nisko potrzebę działań społecznych, a w akcjach wolontariackich zaspokajał swoją potrzebę pracy w zespole.
    Wolontariat w schroniskach dla zwierząt? kilka osób pracujących tam w pocie czoła, nie ma zupełnie ochoty pomagać ludziom, ponieważ winią ich za krzywdę zwierząt.
    Podsumowując, zgadzam się, że działając społecznie najpierw „wlej w siebie”, to praca w stresującym środowisku i brak świadomości siebie może zniszczyć.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *