Czas czytania: 4 min

Kobieta na swoim to osoba odważna, przedsiębiorcza, ambitna, pracowita, zaangażowana, pewna siebie. Ma wiele wspólnego z ukształtowanym przez kulturę masową wizerunkiem Super Woman z wyjątkowymi mocami. Moce te wykorzystuje, aby codziennie ratować przed zagładą swój mały świat. Jednak jak każdy, ma swoją piętę achillesową. 

W codziennym życiu kobieta na swoim żongluje wieloma zawodowymi i osobistymi rolami – raz jest szefową firmy, negocjującą korzystne warunki umowy, innym razem żoną czy partnerką, wkładającą kuchenny fartuch lub seksowną bieliznę. Pozostają inne role – córki, siostry, dalszej krewnej, przyjaciółki, znajomej, wreszcie – matki.

W każdej z tych ról kobieta na swoim doświadcza wybuchowej mieszanki uczuć i stanów – od euforii po frustrację, od zapału po apatię.

Traktuje je jako przejściowe, przypisane pełnionym przez siebie rolom. Jej wyjątkowe moce sprawiają, że zwykle wraca do stanu równowagi, jednak nie zawsze. Kobieta na swoim ma słaby punkt. 

Słaby punkt kobiety na swoim, jej piętę achillesową, stanowią wyobrażenia o roli matki, jaką powinna być.

Podąża śladem Tetydy, matki Achillesa, która chciała zapewnić synowi nieśmiertelność i uodpornić go na wszelkie zranienia – pragnie ochronić swoje dziecko przez całym złem świata. Mityczna nimfa morska nie zdołała ocalić herosa, kobieta na swoim również nie jest w stanie tego zrobić. 

Na przekór zdrowemu rozsądkowi, kobieta na swoim często stawia sobie za wysoko poprzeczkę, biorąc wyłączną odpowiedzialność za wychowanie zdrowego, szczęśliwego i  radzącego sobie w życiu dziecka. Od momentu jego narodzenia dwoi się i troi, aby stworzyć mu szanse, okazje, udogodnienia. W przeszłości rezygnowała z czasu dla siebie,zajęć rekreacyjnych,  spotkań z przyjaciółmi, romantycznych chwil z partnerem.

Ma świadomość, że poświęca wiele. Tymczasem dziecko może reprezentować jeden z trzech temperamentów – „dziecko trudne”, cechujące się negatywnymi reakcjami w stosunku do innych, silnymi zmianami nastrojów, nieregularnymi porami snu i posiłków, częstymi okresami płaczu i napadami złości.

W tym przypadku bardzo łatwo może dojść do rodzicielskiego wypalenia, szczególnie gdy pociecha osiąga wiek nastoletni. Szalejące niczym tornado hormony w połączeniu ze strachem przed odrzuceniem czy upokorzeniem przed rówieśnikami powodują, że dziecko strzela pociskami z broni hipersonicznej. A te są szybkie, celne, niewykrywalne dla matczynych radarów.

Nie dość, że kobieta w roli matki często bierze na siebie cały ciężar odpowiedzialności za niewłaściwe zachowanie i wybory dziecka, dodatkowo doświadcza społecznego ostracyzmu – z boku roi się od ekspertów, bezlitośnie wytykających jej rzekome błędy wychowawcze.

W rezultacie matka bije się w piersi: „Jako matka jestem nieudacznicą!”

( 80% matek biorących udział w ankiecie „Frustracje rodzicielstwa” udzieliło takiej odpowiedzi).

Zamiast cieszyć się macierzyństwem bywa, że kobieta na swoim nieustannie się obwinia, odczuwa na przemian złość, frustrację, bezsilność, upokorzenie. Dodatkowo martwi się, że liczne pokusy, jakie oferuje świat, sprowadzą jej dziecko na manowce. Ma poczucie, że mogła zrobić coś więcej, czegoś nie dopilnowała, coś przeoczyła – zupełnie jak matka Achillesa, zanurzająca jego ciało w Styksie, pominęła piętę, za którą je trzymała.

Autorka artykułu z córką.

Jak zatem kobieta na swoim może ten ciężar zrzucić ze swoich barków?

Bardzo pomaga uświadomienie sobie, że w innych rolach życiowych ma poczucie sprawstwa. Warto z dystansu przyjrzeć się stosowanym w tych obszarach strategiom –któraś z nich może być skuteczna w roli matki. Co oprócz dystansu?

Bezcenne okazuje się przywrócenie równowagi, w czym potrzebna jest świadomość, iż wychowanie dziecka to bieg długodystansowy, dający możliwość poznania najwłaściwszego dla siebie tempa. Przecież poznanie dziecka, istoty przychodzącej na świat bez indywidualnej instrukcji obsługi, wymaga czasu, cierpliwości, a także dbałości o własne potrzeby.

Najistotniejsza jest jednak praca nad zaufaniem do siebie – mama kocha swoje dziecko, podejmuje decyzje dla jego dobra, popełniając przy tym błędy. Popełnia je też w biznesie, co nie przekreśla jej sukcesów. Ukoronowaniem tych rozważań  niech będą wyniki badań przeprowadzonych na 35 000 rodziców na temat ich dzieci. W wieku dorosłym bardzo silne dzieci, sprawiające duże trudności wychowawcze, w większości zaakceptowały wartości swoich rodziców (aż 53%) lub zaakceptowały do pewnego stopnia (32%). Jedynie 15% odrzuciło wartości wyniesione z domu.

Bibliografia:

Dobson J. C, DR Dobson zmęczonym rodzicom, 2000, Wyd. Rodzinny Krąg

Zdjęcie w tle Freepik

Jolanta  Serocka

Akredytowany coach, trener biznesu oraz kompetencji edukacyjnych, specjalista zdalnej edukacji, wykładowca, polonista. Wykorzystuje ponad dwudziestoletnie doświadczenie pracy z ludźmi, aby uczyć konstruktywnego dialogu międzypokoleniowego.

Jako autorka kreatywnych projektów, w tym „META:MATURY”, skutecznie zachęca młodych wiekiem lub duchem do odkrycia swoich mocnych stron oraz zaplanowania kariery łączącej pasję z zarabianiem. Ma za sobą ponad 1000 godzin coachingu indywidualnego oraz trzy razy więcej grupowych form rozwoju, w tym na temat zarządzania pokoleniami, efektywnej komunikacji, budowania relacji. 

Ogromną satysfakcję sprawia jej dzielenie się wiarą w zmianę oraz wspieranie innych w osiąganiu celów zawodowych i życiowych. Chętnie podejmuje kreatywne wyzwania, w tym pisarskie jako autorka opowiadań w wydaniach zbiorowych „Kreatywne pisanie. 12 debiutów” (2018) oraz „Pokusa. Między pragnieniem a rozwagą” (2019) czy haiku.

Zajmuje się też korektą tekstów, w tym e-booków, aby pomóc innym zrealizować ich pisarskie marzenia. W życiu stawia na odwagę, autentyczność oraz efektywność w działaniu. Wolny czas najchętniej spędza w gronie najbliższych, ulubiona aktywność to wyprawy rowerowe w ukochanych Borach Tucholskich.

Prywatnie kobieta spełniona, partnerka, mama, przyjaciółka terierka.

www.jolantaserocka.pl

O autorze

dobrostan Tags:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *