Czas czytania: 6 min

Jestem weteranką konkursów literackich. Do tej pory wygrałam ich pięć.Hasło, które mi przyświeca brzmi: Żeby wygrać, trzeba grać.

I w tym momencie zawsze przypomina mi się dowcip o mężczyźnie, który rozmawiał z Bogiem i narzekał, że nigdy nie wygrał w grze liczbowej. Bóg go zapytał:

– A zakupiłeś kiedyś los?

– No nie… – Odpowiedział mężczyzna.

– Więc daj sobie i mi szansę – powiedział Bóg.- Kup wreszcie ten los. Bo żeby wygrać, trzeba grać.

Zacznę przekornie, bo od konkursu, którego… nie wygrałam

To od niego rozpoczęła się tak naprawdę moja prawdziwa przygoda z literaturą. Na konkurs w Otwocku napisałam opowiadanie – kryminał retro pod tytułem „Dama z szopem”. Wiązałam z tym konkursem wielkie nadzieje. Może dlatego, że był moim pierwszym? Opowiadanie przeszło niezauważone. Na początku było mi bardzo przykro. Potem jednak okazało się, że los miał dla mnie inny, lepszy plan. Bo oto pojawiła się nowa perspektywa. Nie był to wprawdzie konkurs, ale możliwość wydania drukiem zbioru debiutanckich opowiadań . A ja już swoje miałam gotowe, napisane. Jak to się pięknie złożyło… Moja „Dama z szopem” została wydana drukiem w książce pod redakcją Justyny Niebieszczańskiej „Kreatywne pisanie. 12 debiutów”.

Margota Kott i premiera książki „Kreatywne pisanie. 12 Debiutów”. Charmsy Biznesu, Bydgoszcz, 2018.

Czy warto brać udział w konkursach? Pewnie! Powodów jest mnóstwo.

Co one dają? Wiele. I to nie tylko w sferze materialnej.

Moją praktyczną wiedzę na temat uczestnictwa w konkursach, z którą chętnie się z wami podzielę, ułożyłam hasłowo:

  • Adrenalina – buzuje w żyłach już podczas obmyślania treści tekstu, pisania, poprawiania, wysyłania. A potem, rzecz jasna, w trakcie oczekiwania na wyniki. Samo ogłoszenie listy laureatów oznacza jej najwyższy poziom.
  • Przygoda – zostałam wyróżniona za opowiadanie „Jedyny wampir w mieście” w konkursie literackim o Pióro Metatrona w ramach festiwalu Fantastyki Copernicon 2018. Dyplom odbierałam dzień po ślubie i weselu syna. Zamiast być na poprawinach uprosiłam młodych żebym mogła pójść do Dworu Artusa. I poszłam. Zmęczona, skacowana i szczęśliwa. Z ułożoną specjalnie na wesele fryzurą i resztkami poweselnego makijażu (poprawionego rzecz jasna własnoręcznie).
  • Nauka – pisząc opowiadanie na konkurs już uczysz się pisać. Przygotowując się merytorycznie do tematu robisz research czyli poszukujesz niezbędnych informacji, korzystasz z rozmaitych źródeł. W ten sposób także się uczysz, poznajesz wiele nowych rzeczy. Poza tym pokłosiem konkursów literackich jest najczęściej wydanie tomiku pokonkursowego w formie książki, który to tomik zawiera wygrane opowiadania. Możesz wówczas sprawdzić poziom innych uczestników, i przy okazji wiele się od nich nauczyć (choćby innego spojrzenia na pewne rzeczy, rodzaju języka, którym się posługują, użytych środków stylistycznych, podejścia do tematu a także warsztatu). Tak więc udział w konkursie to dla ciebie nauka. Obojętnie, czy staniesz na podium czy nie.
  • Promocja – w sensie promowania siebie jako marki, a także swojej twórczości. Za każdą reklamę, promocję w mediach, trzeba płacić. Jeśli zaś jesteś laureatką konkursu, nie płacisz nic. To media same zabiegają o to, by zrobić z tobą wywiad, porozmawiać, przybliżyć czytelnikom ciebie i twoją twórczość. Jeśli więc myślisz o świadomym budowaniu swojej kariery pisarskiej, konkursy literackie mogą ci pomóc właśnie w ten sposób. Ja na przykład, dzięki uczestnictwie w konkursach, zostałam już cztery razy zaproszona do RADIA PIK na wywiad. Ostatnio na temat opowiadania „O mały włos” z antologii „Stulecie kryminału”. Uczestniczyłam w audycji Iwony Rzeszotek-Muszytowskiej „Porozmawiajmy o kulturze”. Wraz z takimi literackimi kryminalnymi sławami jak Marcel Woźniak i Robert Małecki.
  • Motywacja – konkursy stanowią dobrą motywację do działania czyli do pisania. Są wyzwalaczem, katalizatorem. Jest podany temat, rodzaj nagrody i termin. Udział w konkursie wiąże się najczęściej z wykonaniem jakiegoś kreatywnego zadania. Dostajesz temat i musisz podejść do niego indywidualnie. Dlatego w rezultacie nie ma nigdy dwóch takich samych opowiadań. Ponieważ ludzie są różni i ważne są dla nich różne sprawy. To jest fajne i bardzo rozwijające. Start w konkursie uskrzydla, uwalnia wenę i dodaje energii do dalszego, twórczego działania.
  • Inspiracja – pisząc tekst na zadany temat szukasz wokół inspiracji. Tylko część znalezionych informacji i przeżytych emocji zawrzesz bezpośrednio w tekście. Niejako przy okazji możesz zainspirować się do robienia innych rzeczy, o których, w normalnych warunkach, nigdy byś nie pomyślała. Dzięki temu rozwijasz się.
  • Rywalizacja – uczestniczenie w konkursach przypomina nieco szlachetną rywalizację sportową. Możesz poznać innych twórców. Stanąć z nimi w szranki. Poza tym pięknie jest być „skrzydlatym pomiędzy skrzydlatymi” (słynne, obrazowe określenie autorstwa Justyny Niebieszczańskiej). Chodzi o to, że z osobami startującymi w tym samym konkursie łączą cię podobne zainteresowania. To ważne i sympatyczne! Zdajesz sobie sprawę, że takich jak ty jest więcej – troszkę wykręconych, nieco odrealnionych, piszących – artystycznych dusz.
  • Granice – przy okazji poznajesz swoje granice i własne możliwości. To twoje granice wewnętrzne. Niekiedy stawiane są granice zewnętrzne np. minimalny lub maksymalny wiek uczestników, wówczas musisz się dostosować do regulaminu konkursu czy chcesz czy nie.
  • Autorytety – często w jury zasiadają autorytety w dziedzinie literatury. Nawet, jeśli nie wygrasz, to możesz pokazać się im z dobrej strony, czymś zainteresować, a potem… kto wie co może z tego wyniknąć. Jest szansa, że cię zapamiętają. Możesz się także pochwalić na FB, tak jak ja: „moją pracę oceniała znana pisarka książek z gatunku fantasy i kryminałów Anna Kańtoch i w tym konkursie otrzymałam wyróżnienie”. To dopiero radość i satysfakcja! Poza tym twoje opowiadanie może znaleźć się w jednej antologii pośród najjaśniejszych gwiazd na firmamencie polskiej kryminalistyki: Chmielarza, Ćwirleja, Małeckiego. Tak jak mój tekst „O mały włos” w książce „Stulecie kryminału”. Czujesz się wtedy jak koń, jadący w tym samym, królewskim zaprzęgu (choć tak naprawdę jesteś póki co jedynie kucykiem;).
  • Celebracja – bierzesz udział w gali finałowej. Masz szansę dobrze się zabawić a do tego poznasz wielu interesujących ludzi z branży. ZAISTNIEJESZ! Rękę ci uściśnie Piotr Całbecki, marszałek województwa, albo sama pani Dyrektor Książnicy Kopernikańskiej. Takich okazji nie można przegapić. Niestety, czasem okoliczności nie są sprzyjające. Otrzymałam zaproszenie na AGH do Krakowa, piękna gala, rozdanie nagród i prezentów przez rektora uczelni oraz innych „oficjeli”. Ale niestety, odszedł na zawsze mój pies. Nie mogłam pojechać. Nie wtedy… Czasem się tak zdarza. Trudno. Prezenty przyszły pocztą. No ale została książka. Z moim nagrodzonym opowiadaniem pt „Heretochromik”, ozdobionym ciekawą, profesjonalną grafiką. Dzięki niej zyskało nowy wymiar.
  • Szansa – dajesz sobie sama szansę. Nie możesz powiedzieć, że nie próbowałaś. Została ci rzucona rękawica i ją podjęłaś. Jesteś wielka!
  • Doświadczenie – ktoś kiedyś powiedział: aktor powinien mieć jednocześnie wrażliwe serce i skórę nosorożca. Myślę, że to samo dotyczy pisarzy. Doświadczenie wygranej i porażki jest naturalną częścią życia i składa się na doświadczenie życiowe. Przeżywanie zarówno jednego jak i drugiego wzmacnia i kształtuje charakter.
  • Bonusy – i wreszcie przeszłam do tego, co dla niektórych jest w konkursach najważniejsze – bonusy, profity, wartości materialne. Faktycznie, niekiedy wiele można zyskać, także w sensie materialnym. Np. ja zyskałam:

– za mojego „Heterochromika” w konkursie na 100-lecie AGH otrzymałam trzy tysiące złotych (przelewem na konto);

– dzięki wygranej w konkursie organizowanym przez toruńskie „Nowości” za opowiadanie „Nie zabija się posłańca”, pojechałam z mężem na ekskluzywny, darmowy weekend do sanatorium w Ciechocinku;

– w konkursie „Nowa legenda toruńska”, organizowanym przez Książnicę Kopernikańską, zajęłam pierwsze miejsce i otrzymałam  czytnik ebooków;

– w konkursie na 100-lecie Policji nagród nie było. Za to dochód ze sprzedaży przeznaczony jest na pomoc policyjnym wdowom i sierotom.

Fajne są takie nagrody rzeczowe i pieniężne. Miłe i pożyteczne. Jednak dla mnie najbardziej liczy się wydanie książki z moim opowiadaniem. I związana z tym świadomość, że przeczyta je więcej osób.

Czy warto brać udział w konkursach? Pewnie!

Co one dają? Wiele. Przede wszystkim jest to dobra zabawa.

Pamiętaj! Zwycięzcą jesteś zawsze. Już samo to, że napisałaś i wysłałaś jest sukcesem. Reszta to trochę łut szczęścia, wytrwałość, a także częstotliwość udziału w konkursach literackich

Na koniec chciałam dorzucić jeszcze kilka uwag praktycznych

Każdy konkurs ma swój regulamin. Są tam precyzyjnie określone wymogi formalne, do których należy się zastosować (temat, ilość znaków, termin i sposób nadsyłania prac, oznaczenie np. godłem itp.).

Na czas zapoznawania się z regulaminem wyłącz emocje i dobrze wszystko przeczytaj, najlepiej kilkakrotnie. Jeśli nie rozumiesz któregoś z punktów, nie wstydź się dopytać-zadzwoń, wyślij maila. Dopytaj także, czy twój tekst dotarł do organizatora. Niektórzy nie mają w zwyczaju informować uczestników o tym, niestety…

A na sam koniec mam dla was krótkie, motywujące (taką mam nadzieję) hasło.

PISZ – NAPISZ – WYŚLIJ – WYGRAJ

Życzę powodzenia!

Margota Kott

Niezrzeszona indywidualistka.  Kolekcjonerka niezrealizowanych pomysłów. Zrealizowanych zresztą też. Uparta jak osioł w dążeniu do własnych celów. Uzależniona od dokształcania się przez całe życie. Uczestniczka kursów kreatywnego pisania dla zaawansowanych. Słynie z upodobania do dużych naszyjników i żarcików słownych (w końcu jest zodiakalnym skorpionem). Nie cierpi przeciętności, organicznie się nią brzydzi. Kocha książki, zwierzęta i ludzi. Ma cztery koty.                    

Owładnięta obsesją pisania. Od zawsze. Ale dopiero teraz zdecydowała się wyjść z „podziemia”.  Na co dzień jest recenzentką kryminałów i thrillerów na portalu Zbrodnia w Bibliotece. Jej pierwsza książka „Melisę poproszę!” czeka właśnie na wydanie. Margota Kott jest autorką kilku opowiadań: między innymi „Dama z szopem”, które zostało zamieszczone w niniejszym zbiorze oraz „Twoja śmierć jest moim życiem”. „Twoja śmierć…” stanowi prequel do powieści „Kolor miłości i krwi”, której wydanie wkrótce. To polsko – ukraińskie love story. Opowieść o związku młodego Ukraińca, który walczył o lotnisko w Doniecku i starszej pisarki, Polki. Ich skomplikowane życiorysy zbiegają się pewnego dnia w małej wsi w Bieszczadach. To powieść sercem pisana, o miłości, która nie miała prawa się zdarzyć i o śmierci, która się zdarzyła. 
Margota maluje swe książki pędzlem słów, maczanym w gęstej farbie wyobraźni.  Zżywa się ze swoimi bohaterami. Płacze z nimi, śmieje się i umiera. Nie opisuje ich, JEST NIMI, pisząc książkę i długo, długo potem…

Przeciętne uczucia nudzą ją, zarówno jako czytelniczkę jak i pisarkę. W grę wchodzą tylko skrajne emocje!!!

pisanie

One thought on “%1$s”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *