Czas czytania: 4 min

Znasz powiedzenie T’ien Yiheng ? Herbatę  się pija, by zapomnieć o hałasie świata. Tak właśnie jest ze mną. 

Marta Waliszewska odpowiada na pytania Sydonii Klimsiak. Rozmowa w ramach projektu par pisarskich wspólnoty VIP writing CLUB.

Jak długo kiełkowało  w Tobie marzenie stworzenia tak niepowtarzalnego miejsca?
I kiedy poczułaś, że to już?

Świadomość tego, że powinnam iść na swoje była we mnie od długiego czasu. Można powiedzieć, że rosła we mnie wraz z narodzinami mego dziecka. Kiedy poczułam wielkie zmęczenie i obciążenie dotychczasową pracą, której notabene poświęcałam się bez umiaru. Mój licznik wybił 40-tkę, a organizm mówił: zrób coś, bo ja już nie daję rady! Wówczas wiedziałam – to jest ta chwila i ten czas!  Dzięki Filiżance poczułam radość tworzenia czegoś, co było mi bliskie jakbym zawsze wiedziała, że kiedyś stworzę takie miejsce. Można powiedzieć, że to była chwila bez wielkich analiz, planów biznesowych itp. Spontaniczna myśl, podparta wsparciem rodziny i bliskich, która przerodziła się w czyn.

Dlaczego akurat takie połączenie – antyki i herbata – gdzie to połączenie ma swoje źródło?

Nie chciałam, by Filiżanka była typowym sklepem z antykami. Pragnęłam odświeżenia i tchnięcia życia w miejsce pełne dawnych przedmiotów. Miało być trochę jak w przedwojennym sklepie. Marzyłam o gwarze, rozmowach z klientami, którzy nie tylko szukają starych przedmiotów, kochają piękno i cenią sztukę, ale też mogą zakupić coś co towarzyszyć będzie im w codziennym życiu, co spowoduje, że przy filiżance ulubionego naparu we własnym domu pomyślą o klimacie Filiżanki i będą mieć czas dla siebie.

No i ten zapach herbat i świeżo mielonej kawy! Wiesz, że prawdopodobnie jestem najbardziej pachnącym antykwariatem w  okolicy? A może nawet w Polsce?

Herbaty marki Czas na Herbatę kupowałam często, podobały mi się te salony, ceniłam je za klimat, za jakość i różnorodność. Przekonał mnie również fakt, że to rodzima, polska marka.

I tak to mi się wszystko, dość spontanicznie połączyło.

Fot. Małgorzata Żyburska

Co jest najpiękniejsze i najtrudniejsze w tej działalności?

Najpiękniejsi są ludzie, moi klienci. Do takiego sklepu jak mój, trafiają osoby o pewnej wrażliwości, ciekawi, otwarci i piękni. Ludzie wielu pasji i zainteresowań ależ oni są intrygujący!

Cieszy mnie również fakt, że niektóre z tych przedmiotów ocalam od zapomnienia. Raduje jak trafiają w ręce kolekcjonerów! Lubię też, kiedy uda się dobrać np. dawno poszukiwaną filiżankę ze ślubnego  serwisu pradziadków. Kocham piękne wnętrza, interesują mnie ich projekty, więc kiedy widzę „moją” witrynę w ekskluzywnym, nowym, często nowoczesnym domu to też mnie raduje. Cieszę się z tego, że jesteśmy eko (jakże modne obecnie słowo)  i nie tworzymy kolejnych przedmiotów tylko wykorzystujemy te, które już istnieją.

Co jest najtrudniejsze? Zdobycie tych przedmiotów. Pozyskanie pięknych, starych, niecodziennych rzeczy nie jest łatwe. Nie można jechać po nie do hurtowni i wybrać. Nie leżą też na ulicy, choć niekiedy na wystawce można coś upolować.  To nie jest łatwe, by mieć w antykwariacie dobry, warty uwagi towar. O finansowych trudach prowadzenia działalności w obecnych czasach nie powiem, bo wydaje się to być oczywiste.

I jeszcze wiedza! Pozyskanie rozległej wiedzy na temat antyków jest bardzo

trudne. Trzeba się dużo uczyć, czytać, być pokornym i uważnie słuchać mądrzejszych. Ta profesja wymaga ciągłego szkolenia się. Trzeba też lubić obcować ze sztuką, zwiedzać muzea, wytwórnie porcelany, ceramiki, huty szkła itp. Warto też znać ekspertów.

Jaką herbatę lubisz najbardziej i dlaczego?

Nie mam jednej ulubionej herbaty. Każda pora roku sprawia, że piję inną z herbat. Bardzo lubię zmieniać napary, bo ich różnorodność jest niesamowita. Zimą najczęściej piję herbaty Earl Grey – obecnie ubóstwiam Earl Grey z lawendą na zmianę z Madam Grey. Wieczorami przez cały rok piję kojącego i otulającego  Rooibosa. A latem i wiosną stawiam na zielone herbaty. Latem piję Miłosny Uśmiech z ananasem i papają lub Sekret Piękna, który jest  mieszanką herbaty białej i zielonej z dodatkami ananasa, drzewa sandałowego i trawy cytrynowej. Mało kto wie, ale zielone herbaty świetnie gaszą pragnienie i idealnie sprawdzają się latem – warto je pić również na zimno. Moim ostatnim odkryciem jest herbata turkusowa Milk Oolong. Ma niepowtarzalny smak, który zawdzięcza przejściu przez specjalny proces pozwalający nadać jej mleczny aromat. Uzyskany napar ma mocną żółtozłotą barwę i mleczny posmak.

Fot. Małgorzata Żyburska

W jakich filiżankach lubisz ją pić?

Herbaty pijam najczęściej w porcelanowej filiżance lub wstyd się przyznać  kubku, który ma formę filiżanki, gdyż usytuowany jest na stopie. Ważne żeby filiżanka była szeroka i dość pojemna. Mam taką ulubioną z lat 30-tych ze śląskiej porcelany z Bogucic. Wykonana została z białej, cienkiej porcelany, ozdobiona w drobne maki. Przypomina ćmielowski fason serwisów Empire.

Ale jak pewnie się domyślasz filiżanek mam więcej i niekiedy wybieram tę, która pasuje akurat do mojego nastroju, pory roku lub okazji. Lubię mieć różne filiżanki i uważam, że podając gościom herbatę nie muszą być one takie same, stanowić komplet. Różnorodność fasonów, zdobień, pochodzenia, rodzaju i koloru porcelany  jest tak fascynująca, że należy się tym cieszyć i nie blokować na jednej filiżance lub serwisie. 

Jak się czujesz będąc w sklepie, co daje Ci motywację i radość?

Czuję się spełniona i lubię to miejsce. Traktuję je trochę jak mój dom. Chętnie w poniedziałek wracam do pracy. Cieszy mnie kiedy jest gwarno, ale też lubię mieć czas dla moich klientów. Raduje mnie, kiedy możemy porozmawiać i pobyć ze sobą.

Moją motywacją i radością są ludzie, którzy tu zaglądają. Cieszy mnie kiedy doceniają to, co stworzyłam. Miłe gesty, słowa, ale też ich powroty do mojego sklepu dają mi moc.

Czym dokładnie dla Ciebie jest „aromatyczna cisza”?

Ciekawe, że tak to ujęłaś. Aromatyczną ciszę często kontempluję zarówno w życiu jak i w pracy. To tu i teraz. Wśród aromatu ukochanego naparu i byciu z własnymi myślami, marzeniami,  ale też wspomnieniami. To zapachy, smaki, które przywołują miejsca, zdarzenia, ludzi. To wspomnienia i marzenia, do których się uśmiecham. Taka cisza odświeża głowę i daje energię do działania.

Znasz powiedzenie T’ien Yiheng ?

Herbatę  się pija, by zapomnieć o hałasie świata.

 Tak właśnie jest ze mną. 

Marta Waliszewska

Marta Waliszewska z wykształcenia pedagog z zamiłowania ciekawa ludzi i świata. Lubię autentyczność cenię sztukę i twórców. Praktykuję bliskie podróże i odkrywanie nowego.

Prowadzi sklep Filiżanka ładne rzeczy i herbata w Bydgoszczy.

Adres sklepu:
ul. Krasińskiego 2
85-008 Bydgoszcz

Więcej na stronie:
www.antykiiherbata.pl

O autorze

biznes

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *