Czas czytania: 6 min

Wywiad z Martą Weroniką Pawłowską

Patrząc teraz, z perspektywy na czas od pomysłu do realizacji, co przyczyniło się do tego, że zrealizowałaś pomysł – wystawę swoich prac? Gdybyś miała wymienić 3 najważniejsze rzeczy, to co byś wymieniła?

Było tego sporo, jednak na sam początek wyłaniają się duże rzeczy. Ogromna złość – że postanowiłam kiedyś tak bardzo dostosowywać się do świata.

Niezgoda na to w co się kiedyś “wpakowałam” – czyli że weszłam w pewien określony sposób fotografowania osób i firm nie dając się zbyt często porwać intuicji.

Niepohamowana nadzieja – że jestem w stanie w końcu to zmienić. 

Wernisaż Twojej ostatniej wystawy nosi tytuł Alchemicy. Skąd taki tytuł?  Kim są ci Alchemicy i o jaką alchemię chodzi?

Tę nazwę wymyśliła pewnego dnia Sydonia Klimsiak. Pracowałyśmy nad kosmetycznymi zmianami w temacie komunikacji na mojej stronie, ponieważ czułam że coś jeszcze nie gra i pora trochę nad tym popracować. W chwili gdy prace posuwały się dalej, odważyłam się przed Sydonią otworzyć przestrzeń komputera i pokazać jej masę niepublikowanych zdjęć. Oczy przyjaciółki pokazały mi wiele emocji: złość, zdumienie, niezgodę na przetrzymywanie ich w szufladzie. Wtedy powstała myśl o wystawie, a kilka dni później podpowiedziała mi jak ją nazwać.



Alchemicy. 

Uważam, że każdy człowiek jest wyjątkowy. Tym samym, każdy ma potencjał stanięcia się odpowiednią dla siebie wersją siebie. Widzę to tak:

Każda osoba, którą spotykam na swojej drodze ma wyjątkowy zestaw cech, umiejętności, przeżyć i pragnień. Każdy łączy te rzeczy, na swój unikatowy sposób, jak Alchemik w kociołku tajemnicze składniki. Masa historii, pół kilo umiejętności rozwiniętych do perfekcji, ¼ umiejętności po łebkach, doprawione emocjami i zaczarowane pragnieniem realizacji marzeń. Tak też patrzę na wizerunek.

Jesteś osobą, która odważnie idzie swoją drogą. Jaka ta droga jest? Widzisz ją wyraźnie czy może jeszcze poszukujesz?

Czy odważnie, tego nie wiem. Ja widzę od środka, że każdego dnia bardzo się boję przemawiać własnym artystycznym głosem. Czuję że potrzebuję, sporo czasu aby skumulować w sobie dobre przekonania i siły na realizację odważnych kroków. 

Już od lat, mam dość jasno wytyczoną drogę, chociaż nie widzę jej w całości. Za czasów gdy byłam nastolatką bardzo mnie ona napędzała do działania – wtedy to dopiero odważnie stawiałam kroki przed sobą. Był też taki czas gdzie straciłam swoją wizję i nie wiedziałam co mam robić – wtedy pozostało mi tylko działanie z wiarą w to że intuicja poprowadzi mnie w dobre miejsce. Teraz wiem że ten czas był potrzebny abym mogła zebrać siły do działania. W taki sposób powstała wystawa Alchemicy i wiele kolejnych działań. Dziś, 10 miesięcy po wernisażu wiem już gdzie jestem, wiem dokąd zmierzam i znam część, kolejnych kroków, które chcę przejść. Ta świadomość daje mi trochę więcej odwagi lecz i tak codziennie zbieram się w sobie żeby iść dalej. 🙂 

Kto Cię w tej drodze wspiera? Skąd czerpiesz siłę, motywację, aby iść swoją drogą?

Pierwszą osobą dla mnie była moja Mama. Mówiła że jak nie spróbuję to nie będę wiedziała.

Z tym zdaniem zaczynam każde nowe przedsięwzięcie. Otaczają mnie też wyjątkowy przyjaciele. Jest ich garstka ale wspierają mnie w każdej decyzji i dodają mi wiatru w skrzydła. Lecz jestem jeszcze Ja.

Udało mi się zbudować taką relację ze sobą że wiem, iż mogę na siebie liczyć i w każdej chwili mogę się do siebie zwrócić o wsparcie.
Marta Weronika Pawłowska w obiektywie Filipa Tuchowskiego

Wsłuchuję się w sygnały ciała, myśli i wypowiadane słowa. Pytam się siebie, czego pragnę? Czego potrzebuję? Używam siebie jak drogowskazu. 

Co byś powiedziała tym, którzy mają pomysły, ale brak im siły i wiary w siebie?

Żeby się nie poddawali. Przyjdzie taki dzień, że to zrobią.
Jednak jeżeli wątpią w to, niech skorzystają z pomocy najpierw, wspierających bliskich i przyjaciół, a gdy oni nie pomogą, warto poprosić o pomoc specjalistę. Ta osoba pomoże im przejść ten proces i zrealizować pomysł.

Taki wernisaż to akt odwagi dla fotografa, artysty. Jak być skomentowała to zdanie? Jak ono opisuje Ciebie i Twoją historię?

Jak tylko przeczytałam to zdanie, zawrzało we mnie. Jednocześnie ścierają się dwa poglądy. Nowicjuszki i profesjonalistki.

Nowicjuszka się boi i potrzebuję takich zdań aby podbudowywać swoje poczucie wartości, ale profesjonalistka uważa że jest to powinność twórcy/artysty, aby prezentować swoje prace. Uważam, że odwagą należy się wykazywać każdego dnia, bo tylko ona sprawia że żyjemy ciekawym życiem. A sztuka nie jest tylko smutnym hobby, które trudno nam wynieść na wyższy poziom. Myślę też, że jestem każdą z nich. Tylko teraz wiem, że co innego mnie karmi w codziennym działaniu.  

Patrząc na Twoje zdjęcia, zastanawiam się: czego szuka fotograf w człowieku, a czego szuka człowiek u fotografa. Jak myślisz?

Nie wiem czego fotograf 😉
Mogę mówić jedynie za siebie.

Jako artystka w człowieku szukam uparcie jego autentycznej historii, którą mogłabym ubrać w wyjątkowy obraz.
Marta Weronika Pawłowska: „W człowieku szukam uparcie jego autentycznej historii, którą mogłabym ubrać w wyjątkowy obraz”.
Fot. Filip Tuchowski

Bo tak naprawdę, kiedy słyszę historię i widzę człowieka, otrzymuję jakby obraz, ”wizję” jak chciałabym go pokazać. Czasem mam takie uczucie, graniczące z namacalnym wrażeniem dotykania rzeczywistości, że otrzymuję przekaz tego jaki jest prawdziwy obraz tej osoby. Ta wizja mnie napędza jednak do tego potrzebuję otwarcia serca i zaufania ze strony mojego gościa. 

a czego szuka człowiek w fotografie, hmmm … 

Ja lubię gdy szukają tego samego, ale wiem że tak nie zawsze jest. Niektórzy szukają, dobrego rzemieślnika, który dobrze, atrakcyjnie pokaże człowieka i jego ciało fizyczne, inni szukają bezpieczeństwa w prowadzeniu przed obiektywem. Jeszcze inni, szukają kompana w realizacji swojego planu. 

Co najbardziej lubisz w portretach? Czym charakteryzują się ulubione przez Ciebie portrety?

Na co dzień buduję wizerunek osób i firm, dlatego zawsze mnie ciągnie do historii. Nie wyobrażam sobie żeby zdjęcie nie posiadało jej. Może to być opowieść o portretowanym, o zdarzeniu lub jego przeżyciu. W tle zawsze jest opowieść. Ulubione portrety, które widzę i które też pragnę tworzyć są pozbawione “efekciarstwa”. W tych słowach nie chodzi mi o to, że stosowanie efektów jest złe i że sama ich nie używam kiedy jest taka potrzeba. Lubię widzieć prawdę na zdjęciach, lubię móc się zakochać w cząstce tej osoby, którą w tej chwili mnie obdarowuje. Tą zwykłością chwili. Tą chwilową prawdziwością (chociaż w duszy mam wielką nadzieję, że ta prawdziwość pozostaje na dłużej.)

Marta Weronika Pawłowska 

Fotografka, portrecistka, dokumentalistka
i wsparcie w kreowaniu wizerunku twórców i przedsiębiorców.

Od 2009 czynna zawodowo jako fotografka wizerunku i doradca Public Relations. Mimo zakończenia edukacji w Państwowej Ogólnokształcącej Szkole Sztuk Pięknych
w Bydgoszczy pod okiem Violi Kuś oraz Uniwersytetu Artystycznego w Poznaniu na kierunku Komunikacji wizualnej nie odważyła się wcześniej na śmiałą drogę artystyczną.

W swoich projektach podejmuje temat człowieka i jego problemów w zetknięciu ze światem, interpretuje go przez aspekty kultur, tożsamości, doświadczeń i potrzeb duchowo-emocjonalnych. Jej fotografie są głównie kreacyjne. Czasem zestawiane z warstwą tekstową. Ma na swoim koncie siedem artystycznych wystaw. 

Wystawy samodzielne:
– w 2006 roku wystawa klubu Dyrekcja 
– w styczniu 2023 – Wystawa “ALCHEMICY” w Bromberg Kaffee

oraz pięć zbiorowych: 
– Galeria Bezdomna: w Świeciu 2006 
– Galeria Bezdomna w Bydgoszczy 2007, 
– grupy twórczej z Bydgoszczy w Muzeum Fotografii w 2008 
– wystawa towarzysząca festiwalowi TehoFest w industrialnej przestrzeni Fabryki Stomil 2018.
– 8 lutego 2023 Wystawa z okazji Dnia Kobiet organizowana w Bydgoskim centrum pozarządowym przez 

Zawodowo i twórczo głównie fotografuje techniką cyfrową, a prywatnie szlifuje kunszt fotografii analogowej, czarno- białej.

www.martapawlowska.com 

O autorze

pasja, wywiad Tags:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *