Czas czytania: 4 min

„Sądziłam, że będę uczyć moje dziecko, czym jest świat. Okazało się, że uczę świat, kim jest moje dziecko.”

Tomek był spokojnym dzieckiem. Wydawało mi się, że był mało ruchliwy. Z pewnością miał już wtedy nadwrażliwość słuchową i obniżone napięcie mięśniowe. Dochodził również opóźniony rozwój mowy. Wciąż słyszeliśmy, że wszystko jest dobrze, a Tomka rozwój przebiega prawidłowo. Nie ma żadnych powodów do zmartwień. Skoro chodzisz z dzieckiem do lekarzy pediatrów i oni, jako specjaliści twierdzą, że „wszystko jest dobrze”, to jakie masz podstawy, aby im nie wierzyć? (…).

Wybrałam dla Tomka prywatne przedszkole i od tamtego momentu wszystko się zmieniło.

Po wizycie logopedy w przedszkolu zostaliśmy poinformowani, że zauważono u Tomka cechy autystyczne. Wtedy też usłyszałam:

– Co z pani za matka, że nie wie pani, że dziecko ma autyzm?

Po badaniach, usłyszałam od jednej pani psycholog, że należy rozpocząć terapię jak najszybciej, bo syn może popaść w głębokie upośledzenie. Trauma po przedszkolu, a za chwilę taka wiadomość. Pamiętam, że zasłabłam po wyjściu z budynku poradni. Mąż pomagał mi się podnieść. To był jeden z najtrudniejszych dni.

W oczekiwaniu na kolejne wizyty u specjalistów postanowiłam nie siedzieć bezczynnie. Zaczęłam tworzyć na piętrze naszego domu przestrzeń na potrzeby Tomka. Pamiętam z tego okresu czasu to, że ciągle płakałam. Funkcjonowałam, jak „zombie”. Nikt ze specjalistów z tobą nie rozmawia tak długo, jak potrzebujesz. Nikt nie wesprze i nie rozwiewa wątpliwości, bo prawdopodobnie sam nie zna ostatecznej odpowiedzi na to, co zadzieje się z Tomkiem. Dostajesz papier i masz radzić sobie sama. Nie wiadomo gdzie iść, do kogo się zwrócić i gdzie zadzwonić. To samotny proces w którym nie wiesz, co robić. Musisz funkcjonować, wstać rano – chociaż boli cię wszystko, nawet myśli i oddech.

Pewnego dnia nastąpił przełom. Wytarłam łzy z policzków, wytarłam nos i przygotowałam się na bój z całym światem.

Terapie. Dom. Terapie. Praca nad tworzeniem stowarzyszenia „Niebieski Klucz”. Klucz do otwierania drzwi do instytucji oświatowych, urzędników, do serc ludzi. Miałam wtedy w sobie ogromną nadzieję, że przez nasze działania coś się zmieni w moim mieście. Osobiście kończyłam studia i zaczynałam kolejne, a także kursy, szkolenia, warsztaty, konferencje. W domu powstały gabinety terapeutyczne, miejsce do nauki dla Tomka z pomocami dydaktycznymi. Gdzieś w tym wszystkim byłam w wielu rolach naraz: mama – pedagog, mama – terapeuta, mama działająca w stowarzyszeniu, mama – prezes, mama wiecznie ucząca się i skupiona tak bardzo na wspieraniu dziecka, że w pewnym momencie zaczęłam znowu tracić siły i moc. Nie byłam zwykłą mamą dla syna, kobietą ani żoną dla swojego męża. Na szczęście Tomek coraz lepiej funkcjonował, a od pierwszej klasy bardzo dobrze się uczył. Natomiast ja… zaczęłam coraz gorzej sypiać. Po wielu latach szalonego tempa przyszedł kryzys i mój organizm nie wytrzymywał.

Pewnego dnia zobaczyłam informacje o Vedic Art – kursie malowania intuicyjnego. Tak rozpoczęła się moja przygoda z malowaniem.

W tamtym czasie zaczęłam chorować. Zamiast dochodzić do siebie w szpitalu, bałam się, że nie ma mnie w domu. Miałam operację i kilka zabiegów, a nerwica dopadła mnie tak silna, że na ostatniej konferencji w której brało udział stowarzyszenie Niebieski Klucz, nie byłam w stanie wystąpić. Za swoje działania społeczne zdobyłam statuetkę „Osobowość Roku 2017”, ale w dniu w którym miałam ją odebrać – leżałam w szpitalu i miałam zabieg usunięcia woreczka żółciowego. To była moja gala.

Jestem dumna i pełna podziwu dla mojego syna. Z tego, jak cudownym jest chłopcem i jak wspaniale się rozwija. Jest cudem, który rozkwita bardziej każdego dnia.

Monika Rezmer – pedagog, terapeutka, żona, siostra, matka cudownego syna Tomasza. Artystyczna dusza, malarka, romantyczka, wrażliwa i silna kobieta. Dowiadując się o tym, że jej syn posiada zaburzenia ze spektrum autyzmu, uzyskała wykształcenie kierunkowe, założyła stowarzyszenie „Niebieski Klucz” i podjęła walkę z systemem, stawiając sobie za cel edukację społeczeństwa w temacie zaburzeń ze spektrum autyzmu. 

Monika Rezmer jest autorką książki „Niebieski chłopiec”, a wkrótce jej kolejna książka „Niebieskie dzieci.”

Książka  „Niebieski Chłopiec” jest o pięknej walce o swoje dziecko.

Książka dostępna tutaj.

Kolejna książka pt. „Niebieskie dzieci. Wyjątkowy świat, potencjał i możliwości” ukaże się w tym roku w Wydawnictwie Ezo Oneir.  Tym razem nie będzie o walce, ale o potencjale dzieci ze spektrum autyzmu.

Nota od wydawcy i redaktorki książek – Ezo Oneir

W 2017 trafiłam na artykuł o wystawie złożonej z samych niebieskich obrazów w bibliotece miejskiej w Świeciu. Tematem były uczucia matki wychowującej dziecko ze spektrum autyzmu. Wystawa miała uświadomić innym istnienie coraz powszechniejszego zjawiska autyzmu i zwrócić uwagę na działalność stowarzyszenia „Niebieski Klucz”.

Jeden obraz szczególnie przykuł moją uwagę. Przedstawiał matkę z synem idących drogą i trzymających się za ręce. Na końcu ich drogi była kula ziemska. Jakiś czas później podczas naszego spotkania Monika powiedziała mi, że kula symbolizuje świat, i że zrobi wszystko, aby w pewnym momencie z niebieskiego zabarwił się dla Tomka na kolorowo. Czy jej się udało? O tym przeczytamy w jej książkach.

O autorze

zapiski osobiste

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *