Czas czytania: 6 min

Pasja przybiera różne formy. Jak niekończąca się paleta kolorów. Ma różne odcienie, tony i możliwe kompilacje zdarzeń. Poprzez działania najczęściej ukierunkowane na tworzenie siebie od nowa, na stawanie się coraz lepszą wersją samego siebie, poznajemy się lepiej. Możemy doskonalić swoje mocne strony, uczyć się nowych rzeczy, pokonywać swoje słabości. Nieważne co robisz, uprawiasz sport, masz zacięcie kulinarne, fotograficzne, podróżujesz, czy po prostu zbierasz znaczki. Wszystko to spaja jedno słowo. Pasja. Czy każdy z nas ją ma na przysłowiowe dzień dobry? Czy musimy się nieco postarać, aby ją w sobie odszukać ?

Co ma wspólnego wiązanie butów z pasją

Pasja z reguły staje się obszarem w jakim pozytywnie się zatracamy. Tematem jaki odrywa własny system operacyjny od często rozciągniętych poza rutynowe 8 godzin obowiązków zawodowych. Idealnym wydaje się kompilacja, gdzie zawód miesza się lub jest własną pasją. Dodatkowo znalezienie balansu pomiędzy pracą a pasją jest ważne. Dla mnie pasja to przede wszystkim ruch oparty o pracę z własnym ciałem oraz eksplorację terenu na rowerze. Całości w moim przypadku dopinają podróże i robienie zdjęć z wypraw. Ciężko również uwierzyć, co może być katalizatorem zmian. Wiesz, od czego to może się zacząć? Kiedy w pewnym wieku przy wiązaniu butów atakuje cię własny brzuch po prostu musisz coś zrobić. Musisz uciekać od kłopotu. Uciekać jak najszybciej. I to najlepiej na „własnych nogach”.

Co się dzieje na czterdziestym kilometrze

Jakieś 16 lat temu, po 4-letniej stagnacji, zacząłem od biegania. Ważyłem sto kilka kilogramów i BMI (wskaźnik masy ciała) mówiły wprost o tym, że jestem za niski. Po około półtora roku zrobiło się trzydzieści kilka kilogramów mniej. Motywacji trzeba było szukać wszędzie. I tak bieganie wkręciło mnie dość mocno, choć czas pokazał, że to był tylko etap w mojej podróży do pasji.

Kilkanaście maratonów, a szczególnie pierwszy z nich, zmienia bardzo mocno własny punkt widzenia swoich możliwości. Kiedy robisz coś, co jeszcze jakiś czas temu było absurdalnie niewykonalne, łapiesz zupełnie inny kontekst. Wtedy spoglądasz na siebie i świat z nowej nieoczekiwanej wcześniej perspektywy. Pamiętam też końcówkę maratonu w Berlinie. Czterdziesty kilometr. Brama Brandenburska. Jest się tak małym w jej obliczu, ale paradoksalnie właśnie wtedy dowiadujesz się , że dzięki własnej pracy możesz osiągnąć wszystko!

Pasja, wyzwania a przygotowanie

Ostatnie lata mojego sportowego życia związanego ze startami, to także triathlon i posmakowanie tematu nie do ogarnięcia poza jakimkolwiek wyobrażeniem wcześniej. Rok ciężkiej pracy i meta ½ Iron Man w Suszu, a przy okazji garść dobrej energii dla dzieciaków z Dorotkowa. Łączenie pasji z pomaganiem jest świetne, warto wdrażać ją również w życiu zawodowym i co pewien czas podziałać pro bono.

Kilkanaście lat biegania, i kilka triathlonu, pozwoliło mi zaobserwować jeszcze pewną tendencję – niebezpieczny temat, jaki parokrotnie poruszałem na swoim blogu. Na coraz większe wyzwania porywają się coraz bardziej nieprzygotowani ludzie. Zdarza się, iż płacą za to najwyższą cenę, jak np. w Elblągu, gdzie rozsądek jednego z uczestników minął się na rogatkach z odpowiedzialnością za własne życie. I tak zmarł człowiek, bo nie pozwolił się wyciągnąć ratownikom – wygrana i czas były ważniejsze niż życie. Jakiś czas temu zacząłem szukać alternatywy dla tego szaleństwa. W kilku aspektach przestał mi pasować „zamknięty świat osób”, dla których urwanie minut lub sekund bierze górę nad zdrowym rozsądkiem. Warto o tym pamiętać, aby nie ocknąć się nagle na końcu ślepej ulicy.

Praktyka ruchu

I tak trafiłem na ruch. Ruch, a w zasadzie połączenie kalisteniki i coraz powszechniejszego holistycznego podejścia do ciała, określanego jako ”movement”. Doświadczenie gimnastyki w przeszłości, w połączeniu z nie najmłodszymi już podzespołami 40-latka, stworzyły całkiem ciekawe pole do badań i doświadczeń. Już nie tylko trening, a praktyka ruchu, pochłonęły większość czasu, jakiego nie zagospodarowały obszary zawodowe i obowiązki z życia wzięte. No i narty biegowe! Genialny sport łączący wysiłek i swoiste spa dla umysłu i własnej duszy. Przynajmniej raz w roku jadę do Jakuszyc. Polecam spróbować.

Od sportu do pasji – ważna lekcja

Dlaczego piszę o tej stronie mojej pasji? Ponieważ sport w pewien sposób pomógł mi z największą w życiu zmianą, porzuceniu etatu i pracy tylko we własnej firmie. Nauczył cierpliwości, pokory i wytrwałości. Nauczył, że każdą trudność można pokonać. Trzeba ją tylko rozłożyć na właściwe cegiełki. Nauczył, że lepiej stać w jednej kałuży w wysokich kaloszach, niż w dwóch lub trzech, ale w kaloszach nieco za niskich.

Praca zawodowa a pasja

Praca zawodowa stała się moją drugą pasją. Lubię to co robię, w szczególności wartość dodaną, którą działania przeze mnie prowadzone mogą wnieść w życie innych ludzi. Szukanie niecodziennych rozwiązań, różni ludzie i różnorodność zadań sprawiają, że tak lubię moją pracę. Jednego dnia siedzisz za biurkiem tonąc w kwitach, a innego dnia toniesz w błocie na budowie wydając opinię dla nadzorowanej instytucji. Jednego dnia gasisz pożar, innego działasz po to, aby się nie zdarzył.

Podróż i przycisk we własnej kieszeni

Nie można być wszędzie, dotknąć każdego miejsca, posmakować bogactwa każdej kultury. Na szczęście żyjemy w pięknych czasach. Urządzenia w naszej kieszeni dają nam dostęp do wiedzy o całym świecie. To, jak często i w jaki sposób z niej korzystamy zależy tylko od nas i od umiejętności przebicia się przez wszechobecny spam bezwartościowego szumu informacyjnego. Codziennie mijamy ludzi. Wpatrzeni w telefon na ławkach w parku, na przejściu dla pieszych i za kierownicą. W którym momencie coś poszło nie tak ? Gdzie chęć sprawdzenia, co aktualnie robi ktoś inny? Czy rozminęła się z własnym instynktem samozachowawczym i potrzebą kontaktu z drugim człowiekiem? Poza tym, czy ten swoisty „targ próżności” wokół nas jest do czegoś sensownego potrzebny ?

W podróżach podoba mi się kilka wykładni, które łączą się w inspirującą całość. Szukasz informacji, uczysz się nowych rzeczy i poznajesz ciekawych ludzi. Przez fragment czasu, jeśli naprawdę jesteś tam gdzie jesteś, możesz spojrzeć na świat z innej perspektywy. Poznawanie świata, miejsc, ludzi i ich kultur, to bardzo wzbogacające doświadczenie. Pozwala wyjść poza własne ramy i utarty szablon codzienności. Pozwala stanąć po drugiej stronie lustra, wyjść poza zwykłą rzeczywistość.

Pasja ma dla mnie jeszcze jeden kontekst, spójny i najważniejszy ze wszystkich innych. Pozwala – jak to trafnie określił kolega Alex Barszczewski – żyć pełnią życia. Pozwala nabierać powietrza w płuca, podnieść się po porażce, realizować cele. Pozwala lepiej dbać o jedyne miejsce, w którym naprawdę żyjemy.

Dobra energia dla Was – Marek Mróz

Marek Mróz

Jestem Absolwentem Akademii Wychowania Fizycznego w Gdańsku, obecnie specjalizuję się w zakresie bezpieczeństwa i higieny pracy, ochronie przeciwpożarowej oraz ochronie bezpieczeństwa informacji.

Od 7 lat prowadzę własną działalność gospodarczą, a od 6 amatorskiego bloga o pasji. Aktywne działanie, rozwój osobisty i realizacja sportowych i zawodowych wyzwań stała się moją drogą do całkowitego odejścia z etatu.

Działam zawodowo i realizuję swoje pasje. Uprawiam sport – obecnie pozostałości po triathlonie oraz w większej już praktykę ruchu opartą o kalistenikę i movement. Amatorsko bawię się obrazem – fotografią i filmem, zagłębiam tajniki akwarystki morskiej oraz podróżuję.

W mojej pracy pomagam rozwiązywać problemy, zabezpieczać firmy i instytucje poprzez administracyjne wsparcie ich działalności. W życiu prywatnym realizuję swoje pasje, wspieram, motywuję i inspiruję do zmian, od ruszenia się z przysłowiowej kanapy, do podjęcia i realizacji wyzwań, odkładanych wciąż marzeń i własnych pasji…

– https://www.pasjaczyniwolnym.pl

rozwój osobisty

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *