Czas czytania: 3 min

Właściwie nie była taka zupełnie obca. Widywał ją w przelocie – na spacerze, w drodze do sklepu, w czasie sąsiedzkich spotkań na werandzie. Przyjeżdżała kilka razy w roku, więc przypominał sobie o jej istnieniu dopiero, kiedy znowu pojawiała się w okolicy.

Mogła mieć trzydzieści kilka lat. Drobna brunetka, krótkie włosy, duże szare oczy. Nigdy nie zamienili ze sobą słowa, ale czasami spotykali się wzrokiem. Jej spojrzenie momentami wyrażało jakąś nieuzasadnioną życzliwość, ciepło i radość, a potem  zupełnie nic.

Teraz spotkali się w domu wspólnych znajomych i utknęli razem na miesiąc.

Nie mieli wyjścia, więc zdecydował „wziąć to na spokój”. Postanowił, że potraktuje tę sytuację jako socjologiczny case study. Będzie obserwował – bez nadinterpretacji, osądów, naturalnie i lekko, bez napięć. Będzie zachowywał się jak zawsze. Sześć dorosłych osób, każda z innej bajki, ale na szczęście duży dom, ogród i las! I Lidka była z nim, to najważniejsze.

Rudawy w Karkonoszach to było jego miejsce na ziemi.

Codziennie od wielu lat zachwycał się, zachłystywał powietrzem i widokami. Eksplorował. Dopóki las był w jego zasięgu, nic nie było zbyt wymagające. Wszyscy razem byli już pod jednym dachem od 2 tygodni. I szczególnie jej obecność w ogóle mu nie przeszkadzała. Wprowadzała spokój w to całe szaleństwo. I jak on – kochała zieloność mchów i zapach świerków.

Była tak różna od Lidki, która była panią jego serca. I dużo starsza od niego. Lidka z hiszpańskim temperamentem wypełniała dom energią. Była bezpośrednia, krzykliwa, uparta, serdeczna i piękna. Ekstrawertyk w urzekającym wydaniu, z błyszczącymi, figlarnymi oczami i ciemnymi, kręconymi włosami do pasa.

 – Może pójdziemy razem na spacer? Jutro o 7 rano. Widzę, że wcześnie rano wychodzisz na werandę, chyba też lubisz wcześnie wstawać, reszta zawsze długo śpi – zaskoczyła go. Nic nie odpowiedział, zmieszany, ale jego uśmiech chyba mówił wszystko.

– W takim razie spotkajmy się jutro o 7.00 przy wyjściu z ogrodu.

To był jeden z tych poranków, kiedy powietrze jest rześkie, przezroczyste i pachnie jak czysta górska woda z rozmarynem i miętą.

W lesie mech miał kolor życia pierwotnego, które się przebudza… Pierwsza połowa kwietnia. Kiedy zamkniesz oczy, czujesz w nozdrzach ostrość zimnego powietrza. Kiedy wystawisz twarz do słońca, wydaje ci się, że pachnie już latem.

Długo szli w milczeniu zaciągając się zapachami.

– Wiesz dlaczego mniej więcej o 4.30 słychać jakby ptaki robiły jakąś rewoltę?

– Mam trochę problem ze spaniem ostatnio. Obudziłam się przedwczoraj i to był prawdziwa orkiestra symfoniczna, słyszałeś to? Okazuje się, że o świcie jest najlepsza akustyka w związku z wilgotnością powietrza i niską temperaturą. Śpiewają samce – po pierwsze, aby zwabić samicę, ale także po to, aby zaznaczyć, że są nadal obecni na swoim terytorium. Bo wiesz w nocy mogły na przykład zostać pożarte przez drapieżniki. Wyobrażasz sobie?! Śpiewają o świcie także dlatego, że mają wtedy najwyższy poziom testosteronu,  a to pomaga w „zawodach”.

Miał ułożone życie, był szczęśliwy z tymi, których kochał, a ona…

Maszerowali już jakieś 40 minut kiedy po lewej stronie od paśnika w kierunku na Mniszków zobaczyli rozsłonecznioną polanę. Musieli wdrapać się stromym zboczem, ale było warto.

Usiedli na pieńkach. Ona nagrała krótki filmik dla przyjaciółki, która uwielbiała góry i cierpiała zamknięta gdzieś daleko w blokowisku. Wtedy jeszcze nie wiedział, że Magdalena go kochała.

Siedzieli wygrzewając się w słońcu. Nagle ona wstała, usiała blisko niego kładąc dłonie na jego twarzy, spojrzała mu głęboko w oczy mówiąc:

– I co, Figo, podoba ci się takie wędrowanie?  Czy wolisz piesku iść ze swoją Pańcią Lidką po południu?

Sydonia Klimsiak, Janowice Wielkie, 20.04.2020

Sydonia Klimsiak. Doświadczenie w marketingu zdobywała na rynkach zagranicznych pracując dla firm eksportowych. Od ponad 10 lat zajmuje się odkrywaniem tożsamości marek i marketingiem wizerunkowym. W pracy z marką odnajduje jej najmocniejsze strony, prawdziwe talenty i przewagi konkurencyjne na wielu poziomach. Tworzy teksty marketingowe opisujące unikalną tożsamość marki, która jest fundamentem szeroko pojętej strategii marketingowej. Wierzy w autentyczność, która jest jedyną słuszną i skuteczną drogą budowania siły przekazu. Całą swoją pracę opiera na marketingu wartości – nawet jeśli ponosi z tego powodu biznesową stratę.
Uważa, że „wiedza to potęga” i jednocześnie twierdzi, że „wyobraźnia jest ważniejsza od wiedzy” – bo to ona sprawia, że wychodzimy dużo dalej poza schematy, odnajdujemy nowatorskie rozwiązania, stwarzamy rzeczy na nowo, prawdziwie kreujemy.

www.sydonia.eu

Fot. Polbrand Media Damian Jasiński

opowiadanie, zapiski osobiste

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *