Czas czytania: 4 min

W  dzisiejszych, zaganianych czasach, coraz mniej nam się chce. Przychodzi taki moment, gdy sami nie wiemy za co się zabrać. Tak mało chwil, godzin, miesięcy w roku, żeby zrobić coś, czego nikt od nas nie wymaga – by to było tylko „nasze”, „dla nas samych”. Nie twierdzę, żeby koncentrować się wyłącznie na „ja chcę!”, bo tak na dłuższą metę zwyczajnie się nie da.

Myślę o pielęgnowaniu swoich pasji – każdy z nas ma coś, co lubi. Nawet, jeśli nam się wydaje, że nic podobnego nie istnieje i nie mamy czasu, to nic bardziej mylnego! Czasami w mniejszym lub większym stopniu musimy postarać się uczciwie odpowiedzieć na pytanie:

„Co lubisz robić lub co chciałbyś robić w wolnej chwili, gdybyś taką znalazł w swoim napiętym grafiku?”.

80-LETNIA DIDŻEJKA

Nie wiesz? Zastanów się przez moment, a na pewno znajdziesz coś, co sprawiłoby Ci przyjemność.

Może chciałbyś się czegoś nauczyć?

Może myślisz, że na naukę jest już „za późno”?

Słyszałam o wielu osobach w dojrzałym wieku – który przecież nie zna ograniczeń w wyrażaniu siebie poprzez swoje hobby – zajmujących się czymś, co sprawia danej osobie przyjemność.

Na przykład najstarsza didżejka, która wciąż czynnie uprawia swój zawód, choć ma ponad 80 lat!  Jak myślisz, co daje jej siłę, by wytrwać tyle czasu w profesji, wymagającej zarówno tzw. ogarnięcia, bycia „kumatym” w najnowszych muzycznych trendach oraz technice, bycia na najwyższych obrotach – nie wyłącznie „od święta”?

Żelazne zdrowie? Doskonała koordynacja ruchowa? A może szczególne uzdolnienia muzyczno – wokalne, niedostępne dla zwykłych śmiertelników?

Od kondycji i zdrowia także wiele zależy, ale czynniki zdrowotne nie stanowią ogranicznika, by wyjść – na przykład – na spacer czy wybrać się z wizytą do dawno nie widzianych przyjaciół.

NIE MUSISZ BYĆ WIRTUOZEM W TYM, CO ROBISZ

Moja pierwsza rada: zacznij od czegoś prostego. Jak już znajdziesz odpowiedź na pytanie „co chciałbym/chciałabym zrobić tylko dla siebie”, zabierz się za realizację planów mających na celu uświadomienie sobie, w czym jesteś dobry/dobra i podniesienie poziomu Twojej samooceny oraz pewności siebie.

Ja też musiałam przebyć długą drogę, nie poddawać się przy porywistych podmuchach wiatru, by zrozumieć co mi sprawia radość. Moje hobby nie musi być „super- hiper” w oczach innych ludzi.

Moją pasją jest… No właśnie, co takiego?

Mam ich kilka, ale jedna wynikała stopniowo z drugiej – zaczęłam czytać samodzielnie w wieku przedszkolnym zachęcana przez mamę. Potem stopniowo wraz z upływem lat, sama dobierałam sobie interesujące mnie lektury – choć nie zawsze to był strzał w dziesiątkę. Ale i „takie” doświadczenie było mi potrzebne, żeby wiedzieć, co jest lub nie jest przeznaczone dla mnie. Bo w bliżej nieokreślonym „później”, gdybym  nie starała się podejmować kolejnych wyzwań, nie starała się dokonywać dobrych wyborów, byłoby mi trudno odnaleźć się w prawdziwym życiu, a ono również wymaga dokonywania wyborów i to niejednokrotnie bardzo trudnych.

Trzeba bowiem wiedzieć, że „wielkie zmiany zaczynają się od cichych szeptów”…

HISTORIA MOJEJ PASJI

Ale powróćmy, proszę, do zasadniczego tematu. Opowiem Wam moją drogę, którą musiałam odnaleźć – i odwagę – by nie porzucić tego, co kocham, a co przyczyniło się od walki o prawo do bycia osobą godną szacunku w takim samym stopniu, jak i inni ludzie. Po prostu do bycia człowiekiem, istotą ludzką.

Nazywam się Magdalena i jestem osobą z niepełnosprawnością. Przyszłam na świat jako osoba w pełni zdrowa, ale w pewnym momencie mojego życia, „przypałętała” się choroba, a wraz z nią spadek formy. Nie przestawałam jednakże obserwować świata, który mnie otaczał, dokonywać swoich spostrzeżeń, dzielić się tymi spostrzeżeniami z bliskimi mi osobami. Niestety, pojedyncze jednostki doświadczyły tego „zaszczytu”. Mogłam liczyć jedynie na siebie i na te szczególne Osoby, które podsycały moją wiarę we własne siły i zachęcały – najpierw do sięgania po książki, potem do tworzenia własnych tekstów literackich już w podstawówce – na apele i inne szkolne uroczystości czy konkursy.

Bliskie osoby studziły we mnie niebezpieczny entuzjazm, że „zawsze będę wygrywać nagrodę za nagrodą”. Raz było dobrze, raz „literacka posucha”.

Niekiedy wręcz trafiały się komentarze przykre w swoim wydźwięku, bo pochodzące od osób powiązanych ze mną więzami krwi. Przekaz typu: A po co ci to pisanie? Nic z tego nie masz! Zabierz się za porządną robotę, zamiast zajmować się takim… (tu padało niezbyt przyjemne skojarzeniowo  słowo, którego nie przytoczę).

I wiecie, co? Ja wówczas odpowiadałam, jednakowo i niezmiennie:

„Jak to nic nie mam? Robię to, co lubię, nikogo swoim hobby nie ranię. Nie przestanę pisać i czytać dlatego, że komuś to wydaje się błahe i bez sensu! Ja po prostu to kocham – sprawia mi to radość, czuję odprężenie. Pisanie opowiadań przynosi mi spokój, którego łaknie moja – według was – „nienormalność”.

Gdy postawiłam sprawę jasno – nie każdy odpuścił. Ale, jak głosi ludowe porzekadło: „Jeszcze się taki nie urodził, co by wszystkim dogodził”.

PROSTE PRAWDY DO ODKRYCIA

Pragnę Wam uświadomić poprzez tę króciutką historię kilka prawd:

  1. Róbcie – w miarę możliwości – to, co kochacie. Bo może to wam pomóc by odetchnąć choć na parę „sekund” od trudów codzienności.
  2. Nie porywajcie się z motyką na słońce – niektórych rzeczy, powiedzmy to jasno, nie dacie rady się nauczyć, od zaraz i na żądanie. Nikt nie zostanie w krótkim czasie wirtuozem gry na skrzypcach, nie nauczy się czegoś, co wymaga szczególnych predyspozycji albo wielu lat pracy nad sobą i z sobą. Nie chcę tu nikogo, broń Boże, dołować.
  3. Pielęgnuj swoją pasję – obojętnie, czy innym to odpowiada, czy też nie. UWAGA – nie pochwalajmy skrajnych zachowań, niedojrzałych i niebezpiecznych, które mogą prowadzić do sprawienia komuś świadomie bólu i przykrości. Jak coś robisz – to rób to „z sercem” i „z głową”.
  4. Postaraj się znaleźć kilka minut tylko dla siebie, w końcu nie jesteś robotem i maszyną do pracy  24 godziny na dobę. Wyjdź na spacer, pogadaj z sąsiadką, pij o stałej porze dnia kawę. Bo czekanie na coś, co powtarza się cyklicznie, również wzmaga przyjemne oczekiwanie na coś miłego. Nie przesadzaj jednak z ilością „wolnego czasu”- co za dużo, to nie zdrowo.

Nie zaniedbuj siebie, ale i też nie rozleniwiaj się – bo najważniejsze to poznać siebie jako człowieka.

  • Bądź po prostu SOBĄ. Staraj się jasno zdefiniować siebie, ale też i nie zapominaj, że obok może znaleźć się ktoś, kto potrzebuje twojego czasu i uwagi!

Rozwijaj swoją pasję, dąż w bezpiecznym trybie do samospełnienia. Nie krzywdź własnymi osądami innych, ale i nie daj sobie wmówić, że to co robisz, to „pic na wodę i fotomontaż”.

Dasz sobie radę!

Magdalena Rutkowska

Jestem zakręcona na punkcie swoich trzech wielkich miłości, czyli tworzenia własnych tekstów literackich, zjadania książek w tempie ekspresowego mola książkowego (bo bez nich – książek – po prostu nie da się żyć) oraz na punkcie kotów. Odważyłam się pielęgnować swoje pasje, pomimo niezrozumienia ze strony niektórych ludzi. I tak piszę od ponad 20 lat. Jestem po prostu… sobą.

rozwój osobisty

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *